wtorek, 5 lutego 2019

rozdział I - "Nowa Dziewczyna"

Dokładnie o szóstej trzydzieści rano głośne dźwięki wydobywające się z telefonu sprawiły, że Liv nie miała wyjścia i otworzyła oczy. Spojrzała w lewo, gdzie w swoim łóżku jej brat obracał się na drugi bok.           
 -Biedactwo- wymamrotała pod nosem patrząc na niezadowoloną minę bliźniaka. Ale  cóż, ona na przygotowanie się do szkoły potrzebowała około 60 minut, a Henry połowę z tego.
Energicznym ruchem odrzuciła kołdrę i wstała z łóżka gotowa na kolejny dzień. Udała się do łazienki, gdzie z radością stwierdziła, że ten okropny pryszcz, na którego zmarnowała wczoraj chyba pół korektora zniknął. Umyła zęby, po czym wróciła do pokoju, żeby wybrać sobie ciuchy. Postawiła na jeansy z wysokim stanem i bordową bluzę z długim rękawem. Wyjęła więc  ubrania i ręcznik z szafy. Ruszyła z powrotem do łazienki, gdzie wzięła szybki prysznic, przy czym umyła i wysuszyła swoje długie do pasa brązowe włosy, ubrała wcześniej przyszykowane ubrania oraz zrobiła lekki i naturalny makijaż. Gdy uporała się z soczewkami zegarek wskazywał, że za dziesięć minut wybije siódma. Wzięła więc do ręki plecak i spakowała wszystkie książki potrzebne jej na dzisiaj. Przy okazji odrobiła zadanie z matematyki, na które wczoraj nie miała już siły. Zapinała już plecak  brata (zawarli pakt, że Henry wyrzuca śmieci a za to Liv, pakując mu torbę pozwalając mu dłużej pospać), gdy w pomieszczeniu rozległ się budzik wspomnianego wcześniej osobnika. Henry wstał niechętnie po drodze wchodząc do szafy, potem dotoczył się zaspanym krokiem w stronę łazienki. Nie minęła chwila, gdy usłyszała szum płynącej ze słuchawki prysznica wody. Zbiegła na parter gdzie gosposia Monika krzątała się w kuchni. Gdy ją zobaczyła siedzącą przy stole uśmiechnęła się ciepło, co Liv oczywiście odwzajemniła. Odwróciła się na chwilkę, by zaraz podać piętnastolatce talerz z pachnącymi i zwiniętymi w rulony naleśnikami z dżemem truskawkowym. Po skończonym posiłku, gosposia podała jej dwa lunch-boxy  z zawartością w postaci tostów z serem . Pobiegła na samą górę, gdzie Henry akurat wychodził z łazienki. Weszła do niej i umyła zęby. W tym czasie Henry jadł śniadanie. Do szkoły wyjeżdżali o 7.30 więc te dziesięć minut, które jej zostały poświęciła biblioteczce.


***
Podróż do szkoły minęła w bardzo miłej atmosferze. Rodzeństwo miało wyjątkowo dobry humor, mimo zapowiedzianej kartkówki z Noweli. Wczoraj chyba po pięć razy studiowali "Kamizelkę" oraz "Katarynkę" nie wspominając już o cechach noweli, więc czuli się przygotowani do starcia z kartkówką pani Winstone.
Gdy podjechali pod szkołę rozdzielili się i poszli do swoich szafek. Liv akurat po drodze do swojej szafki spotkała Fallon-swoją najlepszą przyjaciółkę. Jej jak zwykle upięte w wysoki kucyk blond włosy, błyszczały w świetle słońca wpadającego przez okna szkoły. Podeszły razem do swoich szafek (po pięciu zamianach kluczyków z innymi uczniami miały je obok siebie). Trochę pogadały. Rozmawiało im się bardzo miło, ale tę rozmowę musiał przerwać akurat  przechodzący tędy Henry, który  znienacka pocałował Fallon. Ta zachichotała, a Liv przewróciła oczami. Po chwili dołączył do nich David. Po przywitaniu się z Fallon, przytulił Liv na powitanie, co wywołało u niej od razu szybsze bicie serca, po czym razem poszli na lekcję matematyki, którą jak zwykle po odpowiedzeniu "Obecna", gdy pani przeczytała jej nazwisko, przespała.
***
Przyszedł czas na ostatnią lekcję tego dnia – język polski z panią Winstone. Liv nie miała pojęcia, dlaczego los tak ją pokarał dając jej panią Winstone jaką wychowawczynię na najbliższe lata.
Liv, Henry, David i Fallon weszli do klasy jak zwykle ostatni i skierowali się do swoich ławek. Liv siedziała z Fallon, która jak to miała w zwyczaju zaczęła trajkotać o  swoich pomysłach na randki, jakie Henry mógłby jej zaproponować. Po pięciu minutach zorientowała się, że coś jest nie tak. Pani Winstone wcale nie powiedziała swojej ulubionej formułki:
"-No dobrze dzieci, a teraz wyciągnijcie karteczki-",ale stała obok biurka czekając na spokój. W końcu jakiś kujon (najprawdopodobniej Eliot Rigian) oburzony zachowaniem klasy krzyknął:
-No ej. Uciszcie się. Nie widzicie, że pani chce coś powiedzieć?- oczywiście został wyśmiany, ale wtedy rozbrzmiał głos Henry’ego
- Dobra, posłuchajmy naszej kochanej wychowawczyni-  ( ociekało to sarkazmem zbyt mocno) wyszczerzył się, na co klasa zachichotała, ale po krótkiej chwili wszyscy ucichli.
-Dziękuję Morgan- zaskrzeczała pani Winstone.
Oh tak. Głos pani z polskiego zdecydowanie nie mieścił się na liście głosów nauczycielek, które da się znieść.
-Pewnie już zauważyliście, że macie nową koleżankę w klasie. - usłyszeli uczniowie i  ze zdumieniem rozejrzeli się po klasie. W pierwszej ławce odsunęło się krzesło. Wysoka, czarnowłosa dziewczyna podeszła do nauczycielki i odwróciła się w naszą stronę.
- Nazywam się Eavy Feart i mam 16 lat. Przeniosłam się tu ze względu na wyższy poziom, niż w  mojej poprzedniej szkole. Moim ulubionym przedmiotem jest matematyka. Lubię malować.- wyrecytowała, jakby już mówiła to wiele razy.
 Pod koniec jeszcze posłała ciepły uśmiech w stronę naszej czwórki i podreptała do swojej ławki.
-Zbyt naturalnie jej to nie wyszło, ale czego możemy oczekiwać od kogoś kto lubi matmę.-wyszeptałam do Fallon, która zachichotała pod nosem.
-I cały czas się do nas uśmiechała. To było upiorne- powiedziała, po czym znowu zachichotała.
-Morgan i Clark. Cisza!- upomniała nas wychowawczyni
-Przepraszamy- powiedziałyśmy chórkiem, dalej chichocząc
Po upomnieniu przyjaciółek,  wbrew wszelkim przypuszczeniom pani Winstone wcale nie kazała pisać tej kartkówki, a wręcz przeciwnie. Powiedziała wprost, że kartkówka się nie odbędzie z powodu zabaw integracyjnych: "Bo przecież trudno jest być nową rybką w stawie"
-Ale spokojnie. Nie można mieć przecież w życiu wszystkiego, prawda rybki?
Zaraz dobiorę was w pary, w których będziecie musieli pracować ( i napisała na tablicy) :
1. Streszczenie jednej z omawianych  noweli
2. Plan wydarzeń  jednej z omawianych noweli
3. Swoje spostrzeżenia.
Te trzy punkty muszą znaleźć się na pracy. Praca ma być oddana do przyszłego poniedziałku. Zrozumiano?- ta wypowiedź pewnie zrujnowała życie i humor wielu osobom w klasie, a dokładniej to zrobiło to zdanie "DOBIORĘ WAS W PARY" Pani Winstone miała dosyć specyficzny charakter podziału w pary. Jej zasadą było "Przyjaciele mają być osobno"
W tych okrutnych okolicznościach Fallon wylądowała z największym kujonem w klasie, a Liv z w ogóle nieznaną osobą.

1 komentarz:

  1. Pierwszy, a pozatym to super to na razie wygląda, czekam na rozwój akcji <3

    OdpowiedzUsuń

Z góry bardzo dziękuję za każdą poprawkę i wskazanie błędu, więc jak jakiś zobaczysz (a wiem że jest ich sporo) to daj znać tutaj,a ja to poprawię