niedziela, 17 lutego 2019

Rozdział III "Listy"


Tego dnia, Liv, dziwnym trafem obudziła się sama, a żeby było jeszcze śmieszniej, to o godzinę przed budzikiem. Po krótkiej chwili stwierdziła, że już nie zaśnie, więc postanowiła pobiegać. Szybko ubrała się w sportowy strój, składający się z krótkich czarnych spodenek i tego samego koloru sportowej bluzki. Wygrzebała nerkę z garderoby i słuchawki ze stolika nocnego. Porwała telefon i klucze, po czym wybiegła z domu wcześniej zamykając drzwi na klucz. Ciepły wiaterek mierzwił jej upięte w wysoki kucyk włosy. Muzyka w uszach pomagała utrzymać bieg w tym samym rytmie. Biegła przed siebie leśną ścieżką, którą tak dobrze znała ze zbiórek harcerskich. Spojrzała na zegarek. 6.00. Stwierdziła, że pobiegnie jeszcze trochę, a przy zielonej ławeczce skręci w prawo i wróci tą krótszą drogą. Nie spodziewała się, że bieganie sprawi jej tak wielką radość. Spojrzała przed siebie i na ten widok zmiękły jej kolana. Zatrzymała się gwałtownie widząc, że osoba, którą ujrzała zbliża się do niej.
-Kogo moje oczy widzą? Liv Morgan! Ty tutaj?-usłyszała niedowierzający głos Davida
-Mawiają, że co cię nie zabije to cię wzmocni-zaśmiała się  zastanawiając się, czy nie jest jeszcze bardziej czerwona niż przed chwilą.
-Co prawda to prawda- zaśmiał się David – Uczynisz mi ten zaszczyt i przebiegniesz ze mną te dwa kilometry, które zostały nam do końca trasy?
-Ach! Będę zaszczycona- odparła głosem pasującym do hrabiny i wystawiła godnie dłoń, którą David bez namysłu ucałował, po czym oboje wybuchnęli śmiechem. I pobiegli razem w ścieżkę na prawo od zielonej ławeczki.
Tam, gdzie ścieżka wybiegała na ulicę prowadzącą do domu Morganów, David zatrzymał się. Zdziwiona tym zachowaniem Liv przystanęła obok niego.
-Co? Kolka Cię złapała?-spytała żartobliwie
-Nie, ale mam sprawę-odparł brunet
-No dawaj!- zachęciła go do kontynuowania
-Masz trzy sekundy, żeby walnąć mnie w twarz. Raz!
Zanim Liv zdążyła spytać „CO?!”, David przywarł do jej ust. Oderwał się po chwili i doliczył „dwa i trzy”, ale Liv nie zamierzała go uderzyć. Tylko uśmiechnęła się, po czym przyciągnęła go do siebie i pocałowała jeszcze raz. David na początku był trochę zdziwiony, ale po chwili oddał pocałunek. Gdy się od siebie oderwali, David szepnął jej do ucha:
-Widzimy się w szkole kochana- na co Liv rozpromieniła się i zalał ją rumieniec. Pobiegła do domu, gdy David znikną za rogiem ulicy.
***


Liv wysiadła z samochodu i ruszyła do szkoły, uśmiechnęła się na myśl, że znowu zobaczy Davida.  Fallon dobiegła do niej.
-Hejka!-zaszczebiotała blondynka zdradzając swoją obecność
-Cześć słońce- odpowiedziała Liv całując ją w policzek,  po czym   razem skierowały się do szafek 188 i 189.
Gdy Liv dotarła do swojej szafki, o którą opierał się brunet zwany Davidem chłopak na jej widok od razu oderwał się od niej, podszedł do Liv i pocałował ją w policzek. Potem przytulił na powitanie Fallon, która nie  ukrywała zadowolenia z powodu tak czułego przywitania Liv. Zbliżyła się tylko do jej ucha i szepnęła:
-Coś czuję, że mamy do pogadania na historii-po czym zabawnie poruszyła brwiami, a Liv parsknęła śmiechem
-Oj tak- powiedziała tylko hamując chichot
Poszperała trochę w plecków, po czym wyciągnęła klucz i otworzyła szafkę, z której wypadł list. Zdziwiona podniosła go z ziemi, żeby bliżej się mu przyjrzeć. Był lekko żółtawy i miał na sobie pieczęć, co lekko ją zastanowiło, poza tym było na niej napisane pełne imię Liv. A żeby było jeszcze bardziej oficjalnie, na kopercie widniało także jej drugie imię, na co naprawdę się zdziwiła. Dodatkowo była tam napisana dokładna lokalizacja szafki Liv. Szybko schowała list do plecaka i włożyła swoje buty do szafki, po czym ją zamknęła, a klucz wrzuciła do mniejszej kieszeni torby. Poczekała jeszcze na poprawiającą makijaż w szafkowym lusterku przyjaciółkę i razem poszły pod salę 25, gdzie miała się odbyć pierwsza lekcja tego dnia, czyli historia. Jak można się było domyślić tę lekcję, Fallon cały czas na przemian stwierdzała, że " to był najwyższy czas, żeby to powiedział" i chichotała planując przyszłość Liv i Davida (m.in to, że będą mieli kota rasy  Sphinks, którego nazwą Mike).
***
Do końca dzisiejszej edukacji zostały dwie godziny angielskiego. Liv nie rozumiała dlaczego dali im zastępstwa zamiast ich po prostu zwolnić do domu. Fallon i reszta przyjaciół Liv była w tej mniej zaawansowanej grupie, więc miała salę na drugim końcu szkoły. Zadzwonił dzwonek i Liv musiała udać się pod salę numer 15. Weszła do klasy, gdzie wzrokiem odszukała Eavy siedzącą w przed ostatniej ławce. Przez ostatnie parę dni zdążyły się zaprzyjaźnić, ale dalej miewała dni, w których wydawało jej się , że czarnowłosa materializuje się tylko wtedy, kiedy Liv bardzo się  skupiała, żeby ją dostrzec. Z uśmiechem podeszła do ławki i szepnęła do przyjaciółki:
-Coś mnie ominęło?
-Pani powiedziała, że nie chce jej się robić lekcji, bo i tak jesteśmy do przodu z materiałem, więc mamy czas wolny- odpowiedziała Eavy z lekką kpiną
-Bo mam do ciebie sprawę-powiedziała Liv
-Coś dziwnego się stało?- bardziej stwierdziła niż spytała przyjaciółka
-Tak, a dokładniej dzisiaj rano w szafce znalazłam to-powiedziała Liv wyciągając kopertę z torby.
-Otwierałaś to?-Eavy wyraźnie się zaniepokoiła
-Jeszcze nie. Bałam się złamać pieczęć, bo stwierdziłam, że ty mniej więcej będziesz wiedziała co ona może oznaczać- powiedziała Liv
-Więc otwórz ją teraz-stwierdziła czarnowłosa
Liv otworzyła kopertę. Okazało się, że we wnętrzu tkwił list. Liv rozwinęła go i przeczytała
OLIVIO

Wiem, że nie lubisz, gdy ktoś używa pełnej formy Twojego imienia, więc przepraszam, ale niestety musiałem go użyć ze względu na powagę listu.

Mam na imię Pauello i pochodzę z "Tojjony" (stąd moje nietypowe nazwisko ). Spokojnie, niedługo dowiesz się gdzie to jest. Jestem zauroczony i zaciekawiony twoją osobą. Myślę, że powinniśmy się kiedyś spotkać i porozmawiać. Chciałbym zobaczyć cię w akcji i podziwiać, jak rozwijasz swoje umiejętności. Sam fakt, że potrafisz to przeczytać jest niezwykle intrygujący. Nie mogę się doczekać, aż się spotkamy.   PAUELLO

Chcesz się spotkać ?   TAK   NIE  -zaznacz właściwą odpowiedź, a złą skreśl.

Miejsce na pytania lub takie tam. Odpowiedzi pojawią się do 5 minut po zapisaniu pytania ;)

..............................................................................................................................................................................................................
                                                  
-Pauello - powiedziała widocznie zamyślona przyjaciółka, patrząc na list w lekkim osłupieniu
-Nie znam-odpowiedziała jej Liv
-To wróży kłopoty-podsumowała Eavy
-Nie do końca-stwierdziła Liv biorąc swoje pióro i marząc nim wyraźne koło wokół „NIE”, tak samo skreśliła „TAK”. Liv roześmiała się. Próbowała zrobić to złowieszczo, ale z drugiej strony musiała zachować ciszę, dotąd panującą w klasie, więc koniec końców tylko prychnęła pod nosem. Spojrzała na kartkę ale…kartki już nie było. Gwałtownie odwróciła się w stronę czarnowłosej:
-Co jest? Zabrałaś ją?-spytała zdziwiona
-Nie-odpowiedziała jej przyjaciółka niemalże przerażona. Po krótkiej chwili zesztywniała. Powiedziała jakby nie swoim głosem
-Oni chcą ciebie Liv- po czym odpłynęła myślami do innego wymiaru. Liv mówiła do niej i machała ręką przed twarzą, ale Eavy nie reagowała. Szturchała i szarpała za ramiona, a ona nic. Liv postanowiła podjąć ostatnią-najdrastyczniejszą  próbę. Sięgnęła zdesperowana do plecaka, z którego po krótkiej chwili wyjęła wodę. Wstała i powiedziawszy nauczycielce, że Eavy słabo się poczuła,  zabrała plecaki wyszły na trawnik przed szkołą, gdzie Liv chlusnęła Eavy wodą w twarz. Ta przerażona rozejrzała się nieufnie, zupełnie gubiąc orientację. Spojrzała na Liv. Do jej oczu napłynęły łzy. Przytuliła się do przyjaciółki. Bluzka Liv była prawie cała przesiąknięta łzami czarnowłosej  która niewyraźnie mamrotała: „Przepraszam Liv, to moja wina, nie powinnam Ci tego robić”. Postanowiła nie wracać z nią na lekcje, a zamiast tego zaprowadzić ją do swojego domu, żeby trochę ochłonęła i wyjaśniła jej całą sytuację. Stwierdziła, że lepiej będzie, jak przejdą tę odległość na piechotę. Pominęła już fakt, że szofer nie będzie jej kryć, chociaż urwała się z ostatniej lekcji z uzasadnionych powodów.
Po spacerku odbytym w ciszy dziewczyny dotarły pod biały domek Liv. Weszły do środka i od razu, nie zwracając uwagi na szorującą podłogę Monikę, wspięły się po schodach na samą górę, gdzie Liv miała pokój. Wskazała przyjaciółce miejsce na pierwszej połowie, sama zajmując zaś tę drugą. Siadając po turecku głową w stronę Eavy, zachęciła drobną, czarnowłosą dziewczynę do położenia się, a sama, jak to miała w zwyczaju podeszła do stolika, gdzie razem z bratem odrabiali lekcję, po czym wysypała na niego książki. Wzięła do ręki brudnopis przed chwilą wyrzucony z plecaka i podeszła z powrotem na łóżko, gdzie jej przyjaciółka zerwała się z miejsca
-Spokojnie. To tylko ja.-powiedziała pogodnie Liv
-Jejku... przepraszam, po prostu nie potrafię tego wyjaśnić- wytłumaczyła się spanikowana dziewczyna, rozmasowując swoją  głowę
-Yhm...chcesz wodę?-zapytała Liv
-Co ja w ogóle mówiłam?-spytała już trochę bardziej spokojna. Liv zrobiła minę, jakby powracała do jakiś smutnych wspomnień, po czym zmarszczyła brwi nadal się nad czymś zastanawiając.
-„Oni chcą ciebie Liv”- powiedziała w końcu dokładnie wypowiadając każde z czterech słów, jakby dalej nie do końca rozumiała ich znaczenie i w rzeczy samej nie rozumiała.
-Liv...bo ja...ja pamiętam tylko ciemność jakbym...-po czym zawahała się
-Przepraszam, nie mogę.-zakończyła nagle, jak gdyby nagle przypomniała sobie historię, która sprawiła, że nabawiła się jakiejś nękającej ją do dzisiaj fobii, więc Liv nie chciała na nią niepotrzebnie naciskać. Otworzyła więc spokojnie  otworzyła notatnik, z którego, ku jej zdziwieniu wyskoczyła kartka papieru zgięta w pół. Ze zdumieniem rozwinęła ją i zobaczyła kolejny list. Szybko jednak zagięła kartkę, ponownie nie chcąc wiedzieć, co ktoś jej chce przekazać. Po chwili jednak  zaczął piec ją nadgarstek. Spojrzała na niego z zaciekawieniem i rozgniewaniem gdy pojawiły się na nim litery kształtujące napis       " LIST"  Wyjęła więc go i przeczytała.

Czy ty naprawdę myślałaś, że masz jakiś wpływ na to, czy mnie odwiedzisz? Zabawne.  Chciałbym ci zatem lekko przemówić do rozumu. Wyjmując ten pierwszy list, z jak sama stwierdziłaś,  podejrzanej koperty, wręcz skazałaś się na bycie posłuszną mnie i od mniej więcej dzisiejszego poranka skazałaś się na moją łaskę. Daję ci jednak ostatnią szansę. Chcesz, żeby inni cierpieli za twoje nieposłuszeństwo? Czy naprawdę jesteś aż tak samolubna i na to pozwolisz? Jeśli tak właśnie jest, to znaczy, że nie zasługujesz na przyjaźń pewnej ukochanej przeze mnie osoby. Udowodnij swoją posłuszność  i natnij swoją skórę tak, aby kilka kropli twojej krwi spłynęło na kartkę. Jeśli nadal  nie zamierzasz być mi posłuszna, to po prostu przedrzyj tę kartkę na pół, ale szczerze odradzam Ci tego.

Pauello HAGUELFETRAT



Przeczytała uważnie list i przeanalizowała swoją sytuację jeszcze raz. Odwróciła kartkę tak, by biała strona była skierowana w jej kierunku. Wzięła  długopis i napisała do niego wiadomość na odwrocie.
"Nie wiem jak to zrobiłeś i szczerze nie obchodzi mnie to, ale na pewno masz przestać wysyłać te bezsensowne wiadomości. Nawet jeśli nie znasz na nie odpowiedzi (chociaż powinieneś skoro twierdzisz, że tak świetnie mnie znasz)  I uważaj na to co Ci teraz powiem, bo powiem  to tylko raz: odczep się ode mnie i od moich przyjaciół "
Liv nie wiadomo dlaczego straciła jakby całą energię na napisanie tego jednego zdania. W jednej chwili zapomniała o wszystkim innym, jak tylko o swoim okropnym zmęczeniu. Chciała jakoś doczołgać się do łóżka, ale jej ciało z każdym krokiem, jakby robiło się cięższe i cięższe, aż osunęła się na ziemię. Potem było tylko czarno…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z góry bardzo dziękuję za każdą poprawkę i wskazanie błędu, więc jak jakiś zobaczysz (a wiem że jest ich sporo) to daj znać tutaj,a ja to poprawię